niedziela, 29 czerwca 2014

Od Vanessy

-Batmanem ?-spojrzałam na chłopaka trochę z ciekawością jednocześnie nie zrozumiale. Skrzywiłam się delikatnie i za raz uśmiechnęłam. Na szczęście "mój wybawca" zdążył w porę i ci ....ci co już leżeli albo pochowali się we wszystkich możliwych zakątkach  nie zdążyli mi jeszcze nic zrobić, a nie powiem sukienkę miałam dość krótką. Spojrzałam swoimi czarnymi paczadełkami na chłopaka.
-Batman był bardziej widowiskowy..
-Słucham !? Obrażasz w tym momencie moje...
-Możesz być supermenem, pasuje ?
-Nie ...
-Przykro mi, nie masz jeszcze tego super autka..
-A skąd wiesz że nie mam ?-zachichotał i zerknął na mnie z pod delikatnie zmierzwionej czuprynki. Jego oczy błyszczały, a było już dosyć ciemno.- Może chcesz się przekonać ?
-Za raz znowu ktoś będzie musiał mnie ratować...-powiedziałam ściągając troszeczkę czarną opinająca mnie sukienkę na dół.
-Myślisz że cię zgwałcę...? Dobre..
-Nie, ale widzę że jesteś bardziej pomysłowy ode mnie. A tak właściwie to komu mam dziękować ?-powiedziałam podchodząc do chłopaka

(Romeo ?)

Od Wiktora

- Wiktor.,...Red - poprawiłem się od razu - Jestem Red - dodałem bardziej pewnie spoglądając na nie.
- Aha - odparły na raz obie.Chyłkiem przyjrzałem się lepiej tej drugiej - blondynce.Widziałem ją niby gdzieś w telewizji,wielka piosenkarka,nie przepadałem za taką muzyką.
- Ta dziewczyna obok ciebie to jakaś piosenkarka czy coś? - zapytałem,żeby się upewnić.
(?)

Od Romeo

Na tej wyspie nie da się nudzić. Pomijając plaże z ładnymi widokami (a tu wcale nie chodzi mi o morze czy zachód słońca) są jeszcze kluby z jeszcze piękniejszymi widokami. Ale postanowiłem być grzeczny, czyli oberwałem w pysk od jednego faceta. Nie zastrzeliłem go, bo po pierwsze: było to miejsce publiczne. Po drugie: stałbym się i tutaj poszukiwany przez policję a to fajne nie jest. Po trzecie: nie miałem broni, ale to dobrze bo wpakowałbym mu kulkę, tak dla zasady. Oczywiście ja również dałem mu w pysk, łamiąc nos dupkowi.
Ale to było wczoraj. Dziś miałem trochę inny plan. Wykończyłem demona, a dokładniej posłałem go do piekła, pojeździłem po okolicy, wykurzyłem ducha z domu jakiejś dziewczyny co mnie o to poprosiła bo dowiedziała się kim jestem i właśnie rozmawiam z przyjacielem przez telefon, który jest aniołem i... nie do końca kuma ludzi. No tak. Zszedł z nieba dosyć niedawno. Kocham tego gościa, ale mówi jak Yoda.
- Czy to nie zabawne jak demon i anioł sobie rozmawiają przez komórkę? - Spytałem, parskając śmiechem.
- Romeo, to wcale zabawne nie jest! Powiedział mi głos, że minuty mi się skończą niebawem - Odpowiedział nieco zdenerwowany. Mówiłem, że gada jak Yoda. Jeszcze brakuje by zaczął coś pleć o ciemnej stronie mocy. Nagle usłyszałem coś dziwnego w słuchawce i nagle się rozłączył. Ej, no! No nieważne. Po kilku minutach od rozmowy, zauważyłem coś. Jakiś gości dręczyło dziewczynę. Wyszedłem z samochodu by zainterweniować. Cóż, to akurat moja p*******a robota, bo dręczyciele byli nadnaturalnymi stworzeniami. Poszedłem tam. Zagwizdałem głośno by zwrócić na siebie uwagę. Odwrócił się jeden.
- A ty tu czego?
- Bawię się w bohatera, a co? - Uniosłem brew.
- Wynocha - Mruknął jeden. Wyjąłem colta, i go pokazałem wszystkim. Cofneli się, ale nie dali się przestraszyć. Jeden z nich szedł na mnie. Z łatwością powaliłem go na ziemię, bez użycia broni. Zemdlał od uderzenia. Jak słodko śpi! Drugiemu wytrąciłem nóż z ręki i uderzyłem go kolbą od rewolweru w głowę. Padł. Trzeci już zwiał.
- Jestem batmanem - Rzuciłem żartobliwie, uśmiechając się wesoło i przyglądając się dziewczynie.

( Vanessa?)

Od Corneli

Spojrzałyśmy obie na tego kolesia. Zachowywał się troszeczkę dziwnie. Przyjrzałam mu się dokładnie aż w końcu zobaczyłam lekko poobijaną, siną rękę i czerwony policzek.
-Czy coś się stało ? -zapytałam dość troskliwie, jednak chłopak nie zamierzał odpowiadać. To całkowicie zrozumiałe. Skoro coś się działo z pewnością nie chciał o tym mówic obcym.
-Cornelia, chodźmy..-powiedziała Vanessa wstając i w tym momencie chłopak podniósł lekko wzrok na moją siostrę, która spojrzała w jego stronę swoim zwykłym, bezuczuciowym spojrzeniem.
-Kim wy jesteście ?-zapytał całkiem z innej beczki. Eeee...podejrzewam że chłopak jej nie rozpoznał. Może z jednej strony dobrze.
-Cornelia.-przedstawiłam się, ale za chwile poprawiłam-....Lshand.-dodałam nazwisko.-Możesz mi mówić Corn. A ty jesteś ...?

(?)

od Romeo

Samoloty. Ah, jak ja ich nienawidzę! Nie mam lęku wysokości, ale te cholerne latające puszki są jak pułapki, które tylko czekają by zamknąć w swoje sidła i zanurkować w dół, mordując wszystkich w środku. Maszyny zagłady! Nie, nie przesadzam.
- Mieliśmy farta - Mruknąłem na obronę swojego lęku. Kath tylko parsknęła śmiechem. Jak to się stało, że samochód do nas tak szybko dotarł: nie wiem. Mają jakiś teleport? Nie wiem. Wiem, że jeśli mają, to zabieram się razem z autkiem. Tak na wszelki wypadek. Wsiedliśmy do niego. Po kilku godzinach lotu byłem stęskniony, jak za dzieckiem. Nie mówiąc, że musiałem ją oddać do obcych ludzi na czas przewozu! Na szczęście nie zarysowali jej. W innym wypadku leżeli by w szpitalu, na oddziele intensywnej terapii.
- Moja chevy. - Odpaliłem silnik, a w około rozległ się głośny dźwięk, który uwielbiałem - Wsłuchaj się w silnik.... Słyszałaś kiedyś coś piękniejszego?
- Może zostawić Was na chwilę samych? - Spytała, a ja zrobiłem smutną minę.
- Nie słuchaj jej, kochanie. Ona nas po prostu nie rozumie - Rzekłem troskliwie.

( Kath? )

od Romeo - do Caroline

Włączyłem muzykę na fula w samochodzie. Rock wydobył się z głośników. Leciał akurat AC/DC, czyli mój ulubiony zespół. Byłem zmęczony pytaniami, więc postanowiłem udawać, że jej nie słyszę. Tak, jaki ja wredny.
- Co?! Zagłusza Cię muzyka! - Przekrzyknąłem piosenkę i uśmiechnąłem się tryumfalnie. Przyśpieszyłem, zmuszając moją kochaną Impalę do maksymalnej prędkości jaką osiąga. Nie była może pokaźna, ale wyrozumiałości, ona jest starsza od dziewczyny obok, a przypominam, że stare samochody nie były super wypasionymi furami. Szczególnie te z 1967 roku. Zatrzymałem się dopiero przed motelem, w którym aktualnie mieszkam. Wyłączyłem silnik i wyszedłem z samochodu. Oburzona blondi również opuściła go.
- Kim ty w ogóle jesteś?!
- To ja tu zadaję pytania - Rzuciłem łapiąc ją za rękę i ciągnąc do swojego pokoju nr. 111. Był bardzo mały, ale wystarczający. Przecież spędzam tu jedynie czas, w którym śpię.
- Dlaczego Cię szukali? - Spytałem, a ona uniosła brew - Nie mnie. Ciebie. Czyli wiedzą kim jesteś. Więc?
Nie patrzyłem na nią, bo właśnie wyjmowałem colta (rewolwer) za paska, tak by postraszyć. W końcu zerknąłem na nią, oczekując odpowiedzi.

(Caroline?)

Od Lilith

-No dobrze..-uśmiechnęłam się.
Odwzajemnił uśmiech zadowolony i przytulił mnie mocniej.
Czując bijące od niego przyjemne ciepełko zamknęłam oczy.
Delikatnie nami kołysał przez co stałam się śpiąca.
-Czy ty chcesz żebym zasnęła?-mruknęłam.
-Nie..-uśmiechnął się.
-Kłamca..-pokręciłam głową uśmiechając się.
-Przestać?-spytał.
-Nie.-zaprotestowałam.

(?)