Wpatrywałam się totalnie zszokowana w Rey'a, równie dobrze mógł mnie zabić ten demon. Opiekun zawsze może znaleźć sobie nowego podopiecznego, jednak podopieczny nowego opiekuna to nie było takie łatwe.
Nie mogłam się nawet ruszyć , bo mężczyzna celował do Rey'a, z broni i gdybym się ruszyła, zastrzelił by go.
Patrzyłam jak Rey, zwija się z bólu, ponieważ pocisk dalej tkwił w jego ciele. Gdyby go wyciągnąć mógłby się chodź trochę zregenerować ,a potem na przykład zabandażować to czy coś.
-Pozwól chociaż to wyciągnąć -mruknęłam
Mężczyzna dalej celował w Rey'a, ale zwrócił uwagę na mnie i tylko uśmiechnął się chytrze.
-Nie -odparł krótko i sucho
-Nie miałeś nigdy opiekuna!-warknęłam
-Miałem, straciłem i tyle-wzruszył ramionami
Odwróciłam od nich wzrok i zaczęłam się zastanawiać co mam teraz zrobić. Ten demon obserwował nas , tak jak drapieżnik swoją zwierzynę. Stałam tak przez chwilę i popatrzyłam w końcu na Rey'a.
-"Nie używaj mocy"-usłyszałam jego myśli
-"Czemu?"-zapytałam zdziwiona
-"Chciałem użyć na nim mocy,ale nie działa. Widocznie ma specjalny tatuaż który go chroni"-wyjaśnił słabo
-"Skoro nie moc, można to zrobić tradycyjnie"-odparłam poważnie
-"Nie Kath ,porąbało Cię!"-krzyknął w myślach
"Jak widać tak" pomyślałam sama do siebie. Popatrzyłam na demona i wyczaiłam odpowiedni moment, gdy zaczęłam go zagadywać i zwrócił uwagę na mnie. W mgnieniu oka, znalazłam się obok niego i kopnęłam go w rękę, tak że upuścił broń. Z paska przy okazji szybkim ruchem wyciągnęłam swój jedyny sztylet i rzuciłam do Rey'a. Ten ledwie co się dźwignął i wziął sztylet, a ja wycelowałam w mężczyznę. Popatrzyłam na chwilę na opiekuna, jednak poczułam jak zaraz ktoś wykręca mi rękę i zabiera broń. Udało mi się jakoś wyrwać i odskoczyłam od mężczyzny. Znów wycelował w Rey'a, jednak ja ponownie się na niego rzuciłam z pazurami i z sykiem.
-Zostaw go!-syknęłam wkurzona
Mężczyzna odepchnął mnie od siebie i wylądowałam na drzewie. Podszedł do Rey'a i wycelował w niego.
-Katherina!-krzyknął Rey, gdy zobaczył ,że podbiegam do mężczyzny.
Znów była taka sytuacja ,że mężczyzna trzyma pistolet przy moim ciele, jednak ja się nie ruszyłam. Wpatrywałam się w niego z powagą, dalej niech mnie zabije, ale byle by Rey żył.......
-Znów masz szansę mnie zabić, możesz ją wykorzystać -powiedziałam poważnie-Ale zostaw Rey'a!
(?)
niedziela, 22 czerwca 2014
od Romeo
Bawiła się dobrze, jak widzę. Ja z kolei miałem z niej ubaw. Nie bała
się, więc będzie mniej ciekawie niż zwykle, ale nie zamierzałem
odpuścić. Kotecek był zadziorny. Przyciskałem ją do drzewa wolną ręką,
druga trzymała colta przy jej brzuchu. Dzieliło nas zaledwie kilka
centymetów.
- Oj, kotku, psujesz zabawę - Naburmuszyłem się. Była za młoda, na to by coś wiedzieć o zabójcach Cassie więc, w sumie, mogę ją już zdjąć. Powoli przesunąłem rewolwer wyżej, by nie marnować drugiego naboju na dobijanie. Była już na wysokości jej serca. Jednocześnie uwolniłem broń z jej uścisku, przecież mogła coś knuć, nie wiem, odrzucić ją czy coś - Tak po prostu się poddajesz? Zero walki? Zawiodłaś mnie, kotecku.
Nacisnąłem spust, jednak kula nie trafiła w swój cel. Ułamek sekundy później, ktoś gwałtownie odciągnął mnie do tyłu, więc kula trafiła go. Widocznie byłem tak zajęty kotkiem, że zapomniałem o ostrożności. Spojrzałem na postrzelonego człowieka, jednocześnie łapiąc równowagę. Po reakcji dziewczyny, zorientowałem się, że zależy jej na tym mężczyźnie. Wyraźnie, był to jej opiekun. Wycelowałem w demona, który mnie odepchnął, jednocześnie mając oko na koteczka.
- Nie zbliżaj się kotku, bo zabije go do krówki nędzy - Zagroziłem jej, a ona zatrzymała się w pół kroku. Oh, wreszcie mam "dźwignie". Rana nie była na wylot, więc kula nadal była w ciele postrzelonego, który leżał na ziemi. Tkwiła w boku.
(Kath?)
- Oj, kotku, psujesz zabawę - Naburmuszyłem się. Była za młoda, na to by coś wiedzieć o zabójcach Cassie więc, w sumie, mogę ją już zdjąć. Powoli przesunąłem rewolwer wyżej, by nie marnować drugiego naboju na dobijanie. Była już na wysokości jej serca. Jednocześnie uwolniłem broń z jej uścisku, przecież mogła coś knuć, nie wiem, odrzucić ją czy coś - Tak po prostu się poddajesz? Zero walki? Zawiodłaś mnie, kotecku.
Nacisnąłem spust, jednak kula nie trafiła w swój cel. Ułamek sekundy później, ktoś gwałtownie odciągnął mnie do tyłu, więc kula trafiła go. Widocznie byłem tak zajęty kotkiem, że zapomniałem o ostrożności. Spojrzałem na postrzelonego człowieka, jednocześnie łapiąc równowagę. Po reakcji dziewczyny, zorientowałem się, że zależy jej na tym mężczyźnie. Wyraźnie, był to jej opiekun. Wycelowałem w demona, który mnie odepchnął, jednocześnie mając oko na koteczka.
- Nie zbliżaj się kotku, bo zabije go do krówki nędzy - Zagroziłem jej, a ona zatrzymała się w pół kroku. Oh, wreszcie mam "dźwignie". Rana nie była na wylot, więc kula nadal była w ciele postrzelonego, który leżał na ziemi. Tkwiła w boku.
(Kath?)
Od Clarissy
-Na ciastko...-mruknęłam
-Coś nie tak?
-Chyba u mnie na jednym się nie skończy...bardzo lubię słodycze-zaśmiałam się
Niestety później się to objawia zbędnymi kilogramami....-pomyślałam
Joseph zabrał mnie do jakiejś małej i przytulnej kawiarenki. Od razu do miejsce mi przypadło do gustu. Wesołe rozmowy ludzi, zapach świeżo zaparzonej kawy i słodyczy..
Oboje złożyliśmy zamówienie...Wzięłam sobie wielbione przeze mnie ciasto cytrynowe...
-Dziękuję za zaproszenie Jose..-uśmiechnęłam się
-Jose?-zapytał zdziwiony
-Oj no...Tak mi się wymsknęło...przepraszam...
(?)
-Coś nie tak?
-Chyba u mnie na jednym się nie skończy...bardzo lubię słodycze-zaśmiałam się
Niestety później się to objawia zbędnymi kilogramami....-pomyślałam
Joseph zabrał mnie do jakiejś małej i przytulnej kawiarenki. Od razu do miejsce mi przypadło do gustu. Wesołe rozmowy ludzi, zapach świeżo zaparzonej kawy i słodyczy..
Oboje złożyliśmy zamówienie...Wzięłam sobie wielbione przeze mnie ciasto cytrynowe...
-Dziękuję za zaproszenie Jose..-uśmiechnęłam się
-Jose?-zapytał zdziwiony
-Oj no...Tak mi się wymsknęło...przepraszam...
(?)
Od Lilith
-Dobrze,dobrze..-zamyśliłam się na chwilę.-To..jesteś wielkim,strasznym chłopakiem. Może być?
-Tak..-zaśmiał się.
-Jezu..ale masz wymagania.-uśmiechnęłam się.
-Mam i to spore..
-Że musisz być wielki i straszny?
-Dokładnie.-zaśmiał się.
-A tak w ogóle..czemu jesteś takim olbrzymem!?
-Bo tak..to ty jesteś niska.
-No i? To twoja wina!
-Że jesteś niska?
-Nie,że jesteś wysoki!-uśmiechnęłam się.
(?)
-Tak..-zaśmiał się.
-Jezu..ale masz wymagania.-uśmiechnęłam się.
-Mam i to spore..
-Że musisz być wielki i straszny?
-Dokładnie.-zaśmiał się.
-A tak w ogóle..czemu jesteś takim olbrzymem!?
-Bo tak..to ty jesteś niska.
-No i? To twoja wina!
-Że jesteś niska?
-Nie,że jesteś wysoki!-uśmiechnęłam się.
(?)
od Katheriny
Przyjrzałam mu się uważnie, a zaraz zmierzyłam wzrokiem jego uszy i ogonek. Nigdy nie wysuwałam ich jako kotołak,ale raczej nie zamierzam. Wolę pazurki i kły, to jest lepsze od ogonka i uszu.
-Osobiście nie przepadam za ogonkiem i uszkami-odpowiedziałam
-A to czemu?-zapytał zdziwiony
-No cóż, taka już jestem nie lubię słodkiego -zaśmiałam się
-Nie..........?-zdziwił się i zrobił przybitą minkę
-Niestety, ale może......-uśmiechnęłam się tajemniczo
-Co może?-zapytał od razu zaciekawiony
-A nic, nic-odparłam szybko
-No powiedz-poprosił
-Bo co?-zapytałam i zerknęłam na niego
(?)
-Osobiście nie przepadam za ogonkiem i uszkami-odpowiedziałam
-A to czemu?-zapytał zdziwiony
-No cóż, taka już jestem nie lubię słodkiego -zaśmiałam się
-Nie..........?-zdziwił się i zrobił przybitą minkę
-Niestety, ale może......-uśmiechnęłam się tajemniczo
-Co może?-zapytał od razu zaciekawiony
-A nic, nic-odparłam szybko
-No powiedz-poprosił
-Bo co?-zapytałam i zerknęłam na niego
(?)
od Lucas'a
-No proszę , zmieniłaś się -uśmiechnąłem się
-O co Ci chodzi?-zapytała zdziwiona
-Byłaś na początku nieśmiała, a teraz co-wyjaśniłem i przejechałem palcem po jej włosach
Lilith odsunęła się ode mnie i zarumieniła się delikatnie ,a zaraz uśmiechnęła się w moją stronę.
-Przestań -mruknęła
-No co, przeszedł Ci humorek -uśmiechnąłem się ponownie
-Nie -zaśmiała się i odepchnęła mnie delikatnie od siebie
-To dobrze-odpowiedziałem z ulgą
-A co nie przeżyłbyś tego?-zachichotała
-Tak, nie przeżyłbym -posłałem jej uśmiech
-Słodki jesteś -dodała zadowolona
-Nie jestem słodki-oburzyłem się
-A to niby czemu,dla mnie jesteś -uśmiechnęła się
-Nie......-zrobiłem załamaną minkę
(?)
-O co Ci chodzi?-zapytała zdziwiona
-Byłaś na początku nieśmiała, a teraz co-wyjaśniłem i przejechałem palcem po jej włosach
Lilith odsunęła się ode mnie i zarumieniła się delikatnie ,a zaraz uśmiechnęła się w moją stronę.
-Przestań -mruknęła
-No co, przeszedł Ci humorek -uśmiechnąłem się ponownie
-Nie -zaśmiała się i odepchnęła mnie delikatnie od siebie
-To dobrze-odpowiedziałem z ulgą
-A co nie przeżyłbyś tego?-zachichotała
-Tak, nie przeżyłbym -posłałem jej uśmiech
-Słodki jesteś -dodała zadowolona
-Nie jestem słodki-oburzyłem się
-A to niby czemu,dla mnie jesteś -uśmiechnęła się
-Nie......-zrobiłem załamaną minkę
(?)
Od Erica
-Rozumiem,rozumiem..-powiedziałem.-Ja od dziecka jestem wesołkiem.
-Zdążyłam zauważyć..-odpowiedziała.
-Yhmm..-kiwnąłem głową.
Również się rozłożyłem i znów zacząłem się rozkoszować słoneczkiem..
Moje kocie uszka i ogonek znów się pojawiły.
-Znowu?-mimowolnie zaśmiała się.
-Tak mam jak się na słoneczku wygrzewam..
(?)
-Zdążyłam zauważyć..-odpowiedziała.
-Yhmm..-kiwnąłem głową.
Również się rozłożyłem i znów zacząłem się rozkoszować słoneczkiem..
Moje kocie uszka i ogonek znów się pojawiły.
-Znowu?-mimowolnie zaśmiała się.
-Tak mam jak się na słoneczku wygrzewam..
(?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)