piątek, 25 lipca 2014

od Romeo - C.D Katheriny

Uniosłem wysoko brew, po czym uśmiechnąłem się wesoło. Zastanowiłem się chwilę. To prawda, jest dużo argumentów za. Ale i wiele przeciw. Choć... przecież nie mogę tak po prostu wsiąść w samochód i odjechać. Muszę się spakować. I wziąć zimną kąpiel, by to przemyśleć. I na sto procent się ogolić. Poza tym jestem ciekawy co tu się dzieje. Straciłem pamięć? Jak? I jak dużo zapomniałem? Eh.. Ruszyłem z powrotem do domku.
- Pogadamy o tym za jakąś godzinę - Rzuciłem, zdejmując kolejno kurtkę i bluzkę. Wszedłem do łazienki zamykając za sobą drzwi.

*Po kąpieli*
Stałem przed umywalką w samych spodniach, rozmyślając o tym wszystkim i przy okazji się goląc. Cóż, wyćwiczyłem podzielną uwagę choć i tak się zaciąłem. Oczywiście. Dokładnie widziałem Katherine przez otwarte już drzwi do łazienki. Siedziała na łóżku i coś robiła. Uśmiechnąłem się półgębkiem, obserwując ją. Po chwili skończyłem i wycierając się wyszedłem z łazienki.
- Więc mów co wiesz, mała - Powiedziałem już nieco łagodniejszym głosem, siadając niedaleko niej. W sumie gdyby chciała się mnie pozbyć, zrobiłaby to już dawno. Nie mówiąc o tym, że przez następne kilka minut będzie moją wspólniczką. Byłem ciekawy tego wszystkiego. Zamyśliłem się - Więc... eh, my na prawdę byliśmy razem?
- Tak trudno w to uwierzyć? - Spytała, a ja pokiwałem głową, nie dbając o to czy ją to urazi. Cóż. Dziś chyba bije wszelkie rekordy bycia chamem i dupkiem.
- Tak, bo ja raczej nie angażuje się emocjonalnie. To głupie i bezcelowe. Chyba jak straciłem pamięć po raz pierwszy, straciłem również cały rozum.

(Katherina?)

od Katheriny - C.D Romeo

Jeśli on sobie myśli,że będę za nim latać przez mojego pół życia to chyba się grubo mylił. Jeszcze te słowa,które przed sekundą usłyszałam i to co zrobił. Było to w jego stylu, ale nie po tym wszystkim.
-No to mam problem-mruknęłam niedosłyszalnie
Chociaż w tej chwili mimo tej ręki, miałam najśmielszą ochotę ponownie mu przywalić w tą twarz. O bosz ludzie, czy ja muszę coś takiego przechodzić właśnie z tym demonem. I to w taki sposób, nie no najchętniej posłałabym go do psychiatryka,żeby go zbadali. Ale to nie jest dobry pomysł bo przecież go znam, albo nie przecież mówi,że ja go w ogóle nie znam. Musiał zapomnieć to od czasu,kiedy Cassie go znalazła. Nie no po prostu super, ale skoro wróciła mu dawna pamięć, a zapomniał to wszystko co się działo gdy był mężczyzną pod imieniem Romeo, to znaczy że mogę mieć niezłe problemy. Jeśli będzie chciał mnie zaatakować, nie mogę się, opierać na tym co było wcześniej bo inaczej zrobi mi krzywdę tak jak przed chwilą. I znów to samo wracamy do nie miłego charakterku, w sumie teraz to bym go jeszcze bardziej zabiła.
-Przyjęłaś?!-warknął
Podniosłam w tej samej chwili na niego wzrok, czułam się jakby go w ogóle tutaj nie było,kiedy myślałam.
Jakby się dosłownie rozpłynął, a ja nawet nie chciałam sobie myśleć co teraz będę musiała zrobić.
-Tak-dodałam poważnym i zdeterminowanym tonem.
Wyprostowałam palce i dało się słychać znów przestawiające się palce,ale tym razem na swoje miejsce.
Zaraz jednak sama stanęłam prosto i przyjrzałam mu się. Nie chciało mi się wierzyć,że coś takiego w ogóle się stało. Nie pamięta niczego, a po tym co się stało z Cassie miał w sobie chodź trochę dobroci,ale chyba teraz to wszystko stracone. Czy to ma sens mu wszystko przypominać , czy też zostawić go w spokoju i zapomnieć o najwspanialszych przeżyciach z nim. Jeśli mój plan się nie powiedzie, będę musiała wybrać to drugie, bo droczyć się z nim i cały czas cierpieć przez niego nie chciałabym.
-Wiem, że przed sekundą nie wiedziałam jak się nazywasz. Bo jakby to powiedzieć, straciłeś pamięć. Film Ci się w końcu urwał, a ja wiem gdzie jesteśmy i wiem gdzie jest twój samochód......-zaczęłam podawać różne argumenty, które wiedziałam doskonale.

(Romeo?)

od Romeo - C.D Katheriny

Przyjrzałem się jej. Znów. Nie miała przy sobie broni, mógłbym więc łatwo ją pokonać. Była szybka, ale widocznie emocjonalnie związana z... wow, nie sądziłem, że kiedyś to powiem: ze mną. To oznaczało, że mnie nie zabije ani nie wyrządzi poważniejszych szkód, co jest mocną przewagą w zwarciu. Ja za to nie wahałbym się przed ukręceniem jej głowy.
Zaraz. Spałem z nią. Dwa razy, z tego co mówiła. Tylko, że ja tego nie pamiętam. Czy to nowy sposób dręczenia żołnierzy? Wkradanie się do umysłu i hartowanie ich pod względem emocjonalnym by przygotować na zdrady? Czy to wszystko jest tylko ich iluzją? To by było nawet całkiem mądre, gdyby nie to, że przecież "moja" baza spłonęła, wraz z całym sprzętem.
Podszedłem do niej o krok. Teraz to dosłownie byliśmy ze sobą blisko.
- Skąd mam niby wiedzieć, że mnie nie okłamiesz, co? - Spytałem, krzyżując ręce na piersi. Była obcą osobą. Silną. To nigdy nie jest dobre połączenie - Poza tym, nic o mnie nie wiesz, mała. Kilka minut temu nawet nie wiedziałaś jak się nazywam... Niemożliwością jest również, żebyśmy byli razem. Nawet głupi wie, jak niepraktyczne są związki. Poza tym, nie angażuje się emocjonalnie. Oh, chyba że pomyślałaś, iż dwie noce coś znaczą, jeśli to w ogóle prawda? - Udawałem zatroskanie, po czym parsknąłem drwiącym śmiechem. Już nie kpiącym. Dosłownie drwiącym. Chciała mnie uderzyć, lecz złapałem ją za pięść i ścisnąłem tak mocno, aż usłyszeliśmy lekko przemieszczające się kości. Przy tej czynności, cały czas patrzyłem jej prosto w oczy z uśmiechem. Może lekko sadystycznym. Nachyliłem się do przodu lekko zniżając głowę, tak że dzieliło nas jedynie kilka centymetrów. Nawet nie pięć - Przeliczasz się - Mruknąłem, puszczając jej pięść. Po chwili odsunąłem się na dwa kroki - Wyjaśnijmy sobie coś, Petrova. Nie wiem czego ode mnie chcesz, ale zapewniam Cię, że jeśli spróbujesz czegokolwiek, to Twoje nadnaturalne moce nie uratują Ci tyłka, przyjęłaś to do wiadomości?
Nawet ona nie pokona trenowanego od dziecka żołnierza i to jednego z najlepszych, że tak skromnie powiem.

(Kath?)

czwartek, 24 lipca 2014

od Katheriny - C.D Romeo

Stałam wpatrzona w niego, jednak nie chciałam okazywać żadnych emocji. Chwileczkę , Romeo, zaraz duchy, teraz co Alec? Bosz ludzie co się tutaj do jasnej anielki dzieje. Wyciągnęłam sztylet, a w tej samej chwili Romeo, czy też Alec zareagował i chciał mi go wyrwać. Ominęłam go sprawnym ruchem i usiadłam na parapecie bawiąc się sztyletem.
-Nie tylko ty jeden jesteś tutaj nadprzyrodzony -pomachałam sztyletem.
Mężczyzna popatrzył na drzwi,a  ja podniosłam się z parapetu i odrzuciłam sztylet na bok, podchodząc do niego.
-Nie zrobię Ci krzywdy. Podsumujmy ......co pamiętasz?-zapytałam
-Że na pewno nie byłem taki. I tak w ogóle kim ty jesteś?-zapytał zdziwiony
Widziałam nadal mi nie ufał, ale chwila co się w tedy stało?! Straciłam go na chwilę, a jemu już się coś dzieje i nic kompletnie nie pamięta. Skrzyżowałam ręce na piersi i przyjrzałam mu się uważnie.
-Katherina Petrova-mruknęłam- Jakby to ująć, znamy się bardzo , bardzo dobrze.
-W jakim sensie bardzo?-zapytał podejrzliwie
-Można powiedzieć, że jesteśmy parą. Sypiałeś ze mną dwa razy. Uratowałam Ci życie ,później ty mnie i takie tam-powiedziałam
-Żarty sobie robisz, mała?-zaśmiał się sztucznie
Popatrzyłam na niego zdziwiona i podeszłam do niego i pocałowałam go. Może to nie był dobry pomysł bo od razu tego pożałowałam. Mężczyzna przykuł mnie do ściany za szyję i przytrzymał mocno. Hah! Jak za dawnych czasów ,kiedy to dosłownie próbował mnie zabić.
-Słuchaj mała, nie wiem w co pogrywasz. Ale nie radzę Ci tego robić!-warknął
Spojrzałam mu w oczy, ale zaraz odepchnęłam go od siebie, a on złapał za sztylet i wyszedł szybkim tempem z domku. Bosz, z tym facetem można oszaleć kiedyś na prawdę.
-Romeo!-wrzasnęłam i wybiegłam za nim
-Nie nazywam się tak!-warknął ,ale nie odwrócił się
Przystanęłam  i popatrzyłam na niego, ale postanowiłam zastosować taktykę, taką jak na początku.
-Alec...Nie dziwi Cię, skąd się tutaj wziąłeś?-zaczęłam podchodząc do niego, a on w tej samej chwili się odwrócił-Słuchaj tak na prawdę, nie wiesz jakim cudem się tutaj znalazłeś, czemu tak wyglądasz i w ogóle wszystkiego nie wiesz. Ale na twoje szczęście ja wiem. Dosłownie wiem wszystko, więc jeśli tego chcesz mogę Ci pomóc.....

(Romeo? Czy tam Alec xD)

od Romeo - C.D Katheriny

- Jasne - Powiedziałem z uśmiechem, po czym wstałem i zacząłem się przygotowywać do zgładzenia ducha. Kath też - Eh, miałaś ze mną nie iść.
- Nic takiego nie mówiłeś - Obroniła się z niewinną miną. Uroczo wyglądała. Pocałowałem ją, po czym podałem jej nóż.
- Jest z żelaza. Ma na sobie sól. Oba to najlepsza broń przeciwko duchom. Spotkamy się w mieście za dwie godziny.
- Idę z tobą.
- To tylko duch.

*Buuu!!! Czyli na nawiedzonej drodze*
Patrzyłem na przerobiony skaner EFM, który coś dziwnie się zachowywał. Nie szalał. Co by oznaczało, że duchów brak. Coś jest nie tak. Nie podoba mi się tu. Rozejrzałem się, ale nic nie zauważyłem. Nie ma ducha, to dlaczego ludzie znikają?
- To ten Łowca? - Usłyszałem cichy głos. Odwróciłem się w jego kierunku.
- Nie...
- Kto tu jest? - Zawołałem. Głosy ucichły.
Po chwili poczułem straszliwy ból w czaszce. I urwał mi się film.
To nie był tylko duch. Duchy do jasnej cholery nie walą po głowach kamieniami.

*Pobudka!*
Ostatnie co pamiętam to bieg przez gęsty las. Ucieczka. Ale teraz nie jestem w lesie. Tylko w jakimś mieście. Rozejrzałem się po nim. Było pusto, a po stopniu zaciemnienia stwierdzam, że jest około trzeciej w nocy. Byłem w jakimś dziwnym, czarnym zaułku.Wstałem i ruszyłem przed siebie, tak jak mnie nauczono. Nigdy nie pozostawaj w jednym miejscu.
Pamiętasz czego Cię uczyli?
Nie bądź długo w jednym miejscu. W innym razie szybko Cię namierzą i zabiją. Będziesz łatwym celem.
Wtedy jednak usłyszałem jak ktoś za mną idzie. Wyostrzyłem zmysły, by ocenić przeciwnika. Przygotowałem wszystkie mięśnie do ewentualnej walki. Chwilę jeszcze szedłem do przodu, ale po chwili gwałtownie się odwróciłem. Przede mną stała jakaś dziewczyna o brązowych włosach. To się kupy nie trzyma. Nie próbowała być cicho, więc mnie nie śledziła i nie planowała zaatakować. A jednak za mną szła. Po co?
- Dlaczego za mną idziesz? - Spytałem, krzyżując ręce na piersi.
- Romeo.
Zmarszczyłem brwi, a po chwili parsknąłem kpiącym śmiechem. Romeo? Jaki Romeo? Nie przypominam sobie, bym się tak kiedykolwiek przedstawiał. To by było trochę żenujące. "Witaj piękna damo, jam jest Twój Romeo!"?! Eh, to takie bardzo w nie moim stylu. Poza tym kto normalny ma na imię Romeo.
- E? Jeśli szukasz jakiegoś "Romeo" to pomyliłaś adresy.
- O czym ty znów gadasz?
Westchnąłem, kręcąc głową. Zaraz jednak przestałem i spojrzałem na nią, nie przestając kpiąco się uśmiechać. Ta dziewczyna chyba ma coś z głową.
- Sorry mała. To nie ja. A teraz spadam stąd - Powiedziałem, rozglądając się. Gdzie ja jestem? Musiałem się naprawdę ostro schlać. Tylko od kiedy ja przesadzam z alkoholem? Alkohol zakłóca racjonalne myślenie i pogarsza sprawność fizyczną, a jeśli chce się przetrwać trzeba być w najlepszej formie. Muszę się zorientować w otoczeniu. Jeśli byłem tutaj dłużej niż dobę trzeba się stąd zmywać jak najprędzej. Sądzę, że nadal jestem w Ameryce. Odpowiednie otoczenie i roślinność. Sądząc po powietrzu i małym detalom, oceniam iż jesteśmy na północnym wschodzie. Eh, powinienem być w Kanadzie. Obiecałem. Odwróciłem się i ruszyłem w swoją stronę, ale nieznajoma postanowiła mi przeszkodzić.
- Stój! - Zatrzymała mnie. Odwróciłem się z westchnieniem.
- Co znowu?
- Chodź. Musimy porozmawiać.
- Mała...
- Chodź - Warknęła i ruszyła. Przewróciłem ślepiami i poszedłem za nią. Doszliśmy do hotelowego "domku". Nie ufałem jej, więc upewniłem się, że jesteśmy sami, po czym zostawiłem otwarte drzwi. Alternatywą ucieczki jest jeszcze okno. Choć jestem pewny, że bym ją pokonał.
- Gdzie jesteśmy? - Spytałem, dokładnie oglądając pomieszczenie. Byłem czujny, przez pierwsze sekundy nawet najmniejszy hałas sprawiał, że chciałem się stąd wynieść. Nigdy nie ufaj obcym, pierwsza zasada. Można ufać tylko sobie. Tylko.
- W naszym pokoju motelowym.
- Naszym? - Uniosłem brew. Zlustrowałem ją wzrokiem i pokiwałem głową.
- Tak.
Kontem oka zauważyłem ruch. Jak się okazało, to było jedynie moje odbicie w lustrze. Podszedłem do niego. Miałem rację, coś jest nie tak. Zanim urwał mi się film miałem dłuższe włosy, nie miałem zarostu i dałbym głowę, że wyglądałem starzej niż wtedy. I te ciuchy. Eh. Nie podoba mi się to. Gdzie moja czarna, skórzana kurtka? Nie żeby ta brązowa nie była ładna, ale tamta była wygodniejsza, a to najważniejsze. Ta krępuje ruchy, co może być przeszkodą w walce wręcz. Odwróciłem się do niej.
- Co tu się dzieje?
- Chciałabym wiedzieć, Romeo - Mruknęła.
- Wyjaśnijmy sobie coś. Nie nazywam się Romeo - Powiedziałem, podchodząc do niej. Uniosła brew. Wyprostowałem się dumnie i nieco oficjalnym tonem się przedstawiłem - Nazywam się 494 i jestem żołnierzem X5.... Znaczy możesz mi mówić Alec.

( Katherina?)

środa, 23 lipca 2014

od Katheriny - C.D Romeo

Odwróciłam się zdziwiona do mężczyzny, jednak cały czas myślałam i się zastanawiałam. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, ale wiedziałam że prędzej czy później on to ze mnie wyciągnie.
-E, nad głupim snem tyle-wzruszyłam ramionami
-Tylko tyle mi powiesz w tym temacie?-zapytał zdziwiony
-No co miałam sen, w którym ciebie zabijają , Rey'a i mnie. Głównie osoby na których mi bardzo zależy-wyjaśniłam obojętnie
-To tyle?-dopytywał się jeszcze.
-Tak! I po prostu przejmuje się tym snem, bo był strasznie realistyczny. Przestań się o to w końcu wypytywać -mruknęłam
-No, chyba nie jesteś dobra w wyżalaniu się -powiedział niepewnie
-Na to wygląda-odparłam
-Skoro chodzi o sen, to czemu nic nie mówiłaś?-spytał
-No nie chciałam. Nie lubię się użalać -dodałam, teatralnie robiąc minę przejętej.
Romeo i ja jednak zaraz uśmiechnęliśmy się do siebie ze śmiechem, a ja podniosłam się z łóżka.
-Zmieniło się to wszystko od kąt tutaj byłam-odpowiedziałam
-To tak dawno to było?!-zapytał zdziwiony
-Ba kilka lat temu-zaśmiałam się- Bodaj że po tym jak opuściłam Bługarię.
-Wiesz mam pomysł-uśmiechnął się chytrze
-Jaki?-zapytałam podejrzanie i uniosłam brew.
-Może chcesz pojechać do Bługarii, ale to nie wiem do końca kiedy, co ty na to?-zapytał
-Nie. Na pewno nie-odpowiedziałam krótko
-Czemu?-zdziwił się.
-Mieszkałam tam wiele lat, za dużo wspomnień. Po prostu nie chcę tam wracać -wzruszyłam ramionami

(Romeo?)

od Lucas'a

Dałem swojej suni jedzenie i zaraz się odwróciłem, a następnie poszedłem pod swoją sypialnie. Stanąłem w drzwiach i patrzyłem jak Lilith wygodnie się na nim ułożyła. Zaśmiałem się cicho i skoczyłem na łóżko.
-No wiem, bo moje-uśmiechnąłem się, widząc jak Lili zaczyna się śmiać.
Nachyliłem się delikatnie nad nią, a ona przyciągnęła mnie do siebie i pocałowała namiętnie i zachłannie.
-Kocham Cię -szepnąłem
-To chyba wiadome -zachichotała słodko
-No, tak wiadome -przyznałem i ponowiłem pocałunek.
Miła chwila nie trwała wiecznie bo do pokoju, wparowała szczekając, moja kochana sunia.
-No nie........-westchnąłem , gdy sunia wdrapała się na moje łóżko.

(?)